Bibułkarstwo jest najprostszą formą ludowej sztuki, ponieważ oprócz zdolnych rąk, nożyczek i papieru, nie wymaga żadnego dodatkowego oprzyrządowania. Tak też się wydaje każdemu, kto nie spróbował zmierzyć się w tej dyscyplinie z naturą, albo z jej biegłą ludową naśladowczynią. Jej rękodzieło, jak każdego artysty czy rzemieślnika, posiada swoiste tajniki, które najskuteczniej można opanować pod okiem mistrza. Każdy element papierowego wyrobu wymaga sumienności i kunsztu, wiedzy o kształcie, kolorze, grubości płatka, liścia i łodyżki, o ich wzajemnym położeniu. To wiedza botanika. Jak utrwalić ją w kolorowej bibułce – to tajniki pracy bibułkarki. Wtedy, kiedy zabraknie wiedzy, kunsztu i sumienności, zamiast ozdoby, powstanie śmieć.


Kwiaty z bibuły nie lubią ani słońca, ani wody. Bezpiecznie trwały w niezbyt widnych chłopskich chatach. Tam zastępowały te prawdziwe wtedy, kiedy najbardziej ich brakowało: późną jesienią i zimą. Zdobiły święte obrazy na ścianach i figury na domowych ołtarzykach. Były wyrazem szacunku dla świętych i wiary domowników. Dlatego musiały być czyste i świeże. Gdy traciły tę cechę, trafiały do pieca, przeważnie przed kolejnym świętem religijnym, ustępując miejsca nowym, wykonanym specjalnie na tą okazję.

do sklepu